Konserwatyzm
środa, 12 maj 2010 15:48

Oszustwo konserwatywnego liberalizmu

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Wbrew opiniom krytyków liberałowie nie uznają “wolnej amerykanki” (zupełny brak zasad). O tak zwanym krwiożerczym kapitalizmie mówią, że to wypaczenie zasad liberalizmu. Podkreślają że działalność gospodarcza ma także wymiar etyczny, że granice wolności wyznacza wolność innych ludzi. Na dodatek – często zdają sobie sprawę z tego iż to jest zbyt słabe ograniczenie. Swoimi działaniami wpływamy bowiem nie tylko bezpośrednio na inne osoby, ale także na struktury systemu społeczno-ekonomicznego. Stąd pomysł, by powiązać liberalizm z konserwatyzmem. Tak związek ma być ze strony konserwatyzmu wyrazem akceptacji postępu gospodarczego i nowoczesnej ekonomii, a ze strony liberalizmu poszukiwaniem trwałego systemu wartości dla oceny podejmowanych działań. Podkreśla się wspólną niechęć wobec wszelkich rewolucji, przywiązanie do idei wolności, poszanowanie prywatnej własności i zasad będących dorobkiem naszych przodków. W sferze ideologicznej konserwatysta najczęściej odwołuje się do chrześcijaństwa. Co prawda liberalizm jest co najwyżej neutralny światopoglądowo, ale to nie przesądza o braku możliwości aliansów. Jeśli różnice jakie wcześniej podkreślałem ujawniają się w praktyce, mogą być wynikiem zderzenia ideologii z rzeczywistością. A ponieważ nie żyjemy w raju, jakiś poziom zła pojawiającego się mimo naszej woli musimy zaakceptować. Czy okoliczności te sprawiają, że konserwatywny liberalizm staje się sensownym rozwiązaniem? Aby odpowiedzieć na to pytanie zastanówmy się, czy rzeczywiście zło o którym mowa nie jest nieuniknioną konsekwencją ideologii.

Można wskazać na dwie kwestie różniące liberałów i konserwatystów, mające doniosłe znaczenie praktyczne:

  • prymat osoby przed strukturami,

  • prymat miłości przed wolnością.

W praktyce powyższe reguły rzutują na nasze rozumienie wolności gospodarczej i zasady pomocniczości.

1. Wolność gospodarcza

Człowiek otrzymał wolność od Boga. Chrześcijaństwo głosi jednak prymat miłości przed wolnością. Absolutyzowanie wolności jest nie do przyjęcia. Wolność Ewangelii nie jest wolnością wyboru w rozumieniu liberalnym. Chrześcijanin bowiem dokonuje pierwotnego wyboru: przyjąć lub odrzucić Dobrą Nowinę. Konkretne decyzje nie są wynikiem w pełni wolnego wyboru – jeśli chcemy zachować wierność temu pierwotnemu wyborowi. Upraszczając rzec można iż chrześcijanie wierzą w to, iż ograniczające ich decyzje więzy są więzami miłości (jak mówi Św. Paweł: kochaj i rób co chcesz). Według Jana Pawła II kluczem do wolności jest prawda. Prawda o człowieku. Bez tego szczytne idee przeradzają się w swoje przeciwieństwo. Konieczny jest więc wysiłek w celu zrozumienia rzeczywistości. Bez zrozumienia nie ma mądrości i prawdy. A w efekcie – nie ma wolności. Liberałowie uznają iż posiedli wiedzę o mechanizmach funkcjonowania gospodarki i społeczeństwa. Czują się z obowiązku podejmowania tego wysiłku konfrontacji swych przekonań z rzeczywistością zwolnieni. Podkreślają istnienie obiektywnych praw rynku, którym człowiek musi zostać podporządkowany. W imię tych praw usprawiedliwia się wyzysk a nawet brak poszanowania dla godności pracowników. W praktyce etyka zostaje zastąpiona przez szereg prostych regułek mających mieć moc tłumaczenia wszystkiego.

2. Zasada pomocniczości

Państwo nie powinno wyręczać obywateli w działaniach leżących w ich kompetencjach. Co do tego nie ma sporu. Jednak na tym relacje państwo – obywatel się nie kończą. Gdy pojawiają się różnice interesów, lub problemy z którymi jednostki sobie nie radzą – zachodzi potrzeba znalezienia właściwych metod działania. Konserwatysta analizuje sytuację zawsze przez pryzmat osoby. Podkreśla, że w przypadku osób żyjących we wspólnocie nie ma konfliktu między najbardziej fundamentalnymi prawami osób a dobrem wspólnym. Wydaje się, że jest to bliskie klasycznemu liberalizmowi. Jednak brak zrozumienia dla istoty związków społecznych sprawił, że liberalizm rozwija się w kierunku, który jest dla konserwatysty nie do zaakceptowania. Dla liberała wspólnota jest ograniczeniem, a nie dobrem. Fałszywa opozycja osoba – wspólnota została przezwyciężona przez faktyczne uznanie dominacji struktur nad ludźmi. Wymownym jest fakt iż gdy mowa o wolności gospodarczej, liberałowie najczęściej mają na myśli dobro osób prawnych – czyli bezosobowych struktur. Nierzadko można od nich usłyszeć: co jest dobre dla korporacji, to jest dobre dla kraju, lub człowiek żyje by pracować.

Dobro wspólne

Ilekroć liberałowie w swych decyzjach powołują się na dobro kraju – warto zastanowić się jak rozumieją oni państwowość. Czy tak jak niegdyś Norwid (wspólne dobro), czy tak jak książę Janusz Radziwiłł (kawał czerwonego sukna). Czy troszcząc się o rynek finansowy i dobro spekulantów – działają oni w imię dobra wszystkich obywateli? Czy skutkiem ich decyzji jest stwarzanie warunków rozwoju społeczności poprzez indywidualną przedsiębiorczość i wspólne przedsięwzięcia, czy też przepływ gromadzonych w imię dętych frazesów funduszy do tych, co “przy żłobie”? Warto przypomnieć choćby to, że gdy rząd premiera Buzka obniżył podatek dla przedsiębiorstw – obciążenia podatkowe (liczone w proporcji do PKB) wzrosły. Najbardziej na tym straciły małe rodzinne przedsiębiorstwa. W zasadzie wszystkie realizowane w Polsce liberalne reformy miały wspólną cechę: korzyści z nich zależały przede wszystkim od pozycji poszczególnych osób w strukturze, a nie od ich pracy, zdolności lub zaangażowania.

Podobny fałsz można odnaleźć w sferze etyki i moralności. Strojący się w piórka konserwatystów politycy PO wywodzą się między innymi z KLD, który był za liberalizacją prawa do przerywania ciąży i przeciw konkordatowi(!). Jeśli dysponujemy jasną, opartą na na prawdzie (którą chrześcijanie wiążą z Ewangelią) koncepcji osoby – nie sposób mylić się w tak fundamentalnych kwestiach. A bez uznania takiej koncepcji zatarciu ulega granica między liberalizmem a libertynizmem (stąd wiele krytyk liberalizmu, które są odbierane jako krzywdzące). Trudno w takiej sytuacji także uniknąć niebezpieczeństw relatywizmu. Czy liberał jest skłonny uznać, że istnieje jakaś absolutna prawda, którą musimy uznać, gdyż ta "prawda nas wyzwoli" (J 8, 32), czy też wolność rozumie raczej jako swobodę wyboru własnej prawdy? Odpowiedzi może dostarczyć analiza sporu wokół rozumienia pojęcia tolerancji.

Uchodzący za konserwatystę J. Gowin mówił wprost: "jako polityk nie mogę się kierować doktryną religijną". Warto pamiętać o tym, słuchając bzdur o "konserwatywnym skrzydle" PO.


Tekst był publikowany na blogu http://www.fronda.pl/jurekw/blog/

Czytany 3794 razy Ostatnio zmieniany środa, 12 maj 2010 16:29
Jerzy Wawro

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.