Konserwatyzm
środa, 12 maj 2010 15:51

Grzechy prawicy

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Antyprawicowa propaganda głównych mediów jest faktem. Ale gdyby ona była oparta wyłącznie na kłamstwie i naciskach właścicieli o lewicowych lub liberalnych poglądach, nie mogłaby być skuteczna. Propaganda ta żywi się grzechami prawicy, które na dodatek sprawiają, że większość ludzi o umiarkowanych poglądach nie chce mieć nic z prawicą wspólnego. Dlatego też zapewne większość dziennikarzy jest antyprawicowa z przekonania, a nie z powodu domniemanej uległości wobec szefów.

Sprzedajność

Zadaniem człowieka prawicy jest bycie prawym. To nie jest jedynie kwestia znaczenia słów. Świat się rozwija i jest coraz bardziej złożonym. Skuteczne działanie nie może opierać się na osiemnastowiecznych ideologiach. A jeśli się je odrzuci, potrzebny jest "moralny kompas", który zastąpi ich wskazania. Tymczasem prawica flirtuje ustawicznie z faszyzmem, liberalizmem i antysemityzmem. To nawet więcej niż flirt. Taką postawę można przyrównać do sprzedajnej kobiety. Czy taka kobieta może być atrakcyjna?

 

Pycha

 

Opis raju zawarty w Księdze Rodzaju jest genialny w swej prostocie. Pokazuje bowiem, jaką rolę w naszych działaniach ma pycha. To ona pozwala liberałom i socjalistom projektować ład społeczny bez szukania mądrości zawartej w tradycji. Ale prawica także nie jest wolna od grzechu pychy (sam pomysł że tak być może jest niedorzeczny). Ma ona jedynie inny charakter. Prawicowa pryncypialność prowadzi do zamykania się w kręgu wyśmiewanym przez przeciwników ("prawdziwi Polacy"). Bo zważywszy na wspomnianą powyżej sprzedajność to jest śmieszne. Ta pycha uniemożliwia prawicy wypracowanie doktryny, która mogłaby być atrakcyjna dla ogółu.

Jan Paweł II w swoim przemówieniu do parlamentarzystów przedstawił jasny program polityczny – zdać by się mogło "gotowiec" dla prawicy, który mógłby zyskać powszechne poparcie. Dlaczego nikt nie poszedł tym tropem? To proste – ten program jest zbyt "lewicowy". Prawica na pewno wymyśli lepszy ;-)

 

Ideowcy bez ideologii?

 

Doktryna społeczno-polityczna zbudowana na ideologii ma moc przekonywania. Pozwala uzasadnić działania, które bez ideologii byłyby trudne do zaakceptowania. Generalnie większość ludzi zgadza się z tym, że nie wolno kraść. Ale jeśli ta kradzież odbywa się w imię sprawiedliwości społecznej, lub wolnorynkowej wolności, znajduje łatwe usprawiedliwienie. Takich usprawiedliwień potrzebują także politycy przyznający się do konserwatywnych przekonań. Bo przecież każdy ma swoją receptę na uszczęśliwianie ludzkości (pycha). A jeśli nie jest ona zbudowana na twardych zasadach moralnych – zawiera elementy ideologii. Przykładowo prywatyzacja bez uwzględnienia dobra wspólnego, czy poparcie dla kary śmierci nie dają się inaczej uzasadnić.

 

Głupota

 

W polityce wszystkie winy wyrastają ze wspólnego korzenia, którym jest głupota. Ciekawa rzecz. Pomimo iż w "Piśmie Świętym" znajdujemy stanowcze potępienie głupoty, nigdy nie słyszałem kazania, które podjęłoby ten wątek. Zwykliśmy bowiem kojarzyć głupotę z brakiem sprawności umysłowej, który zazwyczaj nie jest zawiniony i trudno go potępiać. Ale ewangeliczna głupota ma inny charakter. Myślę że obecne rządy ćwierćinteligencji mają przynajmniej tą zaletę – że nie trzeba tej kwestii bliżej wyjaśniać.

Aby pokazać jak bardzo ważna to sprawa, posłużę się jaskrawym przykładem. Prawica słusznie obnaża zakłamanie "mędrców Europy", którzy z taką pryncypialnością bronią morderców przed karą śmierci, a łatwo godzą się na mordowanie niewinnych dzieci nie narodzonych.

Ale pomyślmy o ile silniejsza byłaby pozycja ich przeciwników, gdyby nie przedstawiali alternatywy: wolno zabijać – tylko kogo innego. Gdyby stali twardo na gruncie zasad moralnych. "Odrzuciliście przykazanie Boskie, a trzymacie się tradycji ludzkich" (Mk 7,9). Mamy więc dwa przeciwstawne stanowiska i wrażenie że można wybierać. I społeczeństwa wybierają to co łatwiejsze.

 

Prawica kabaretowa

 

Jeśli weźmiemy to wszystko pod uwagę, nie dziwi trwała niemożność zbudowania atrakcyjnej dla ogółu społeczeństwa doktryny politycznej. Większość ludzi o prawicowych poglądach zaoponuje w tym momencie, wskazując UPR. Czy doprawdy brak zdolności przekroczenia progu wyborczego to jedynie wynik "zblokowania sceny politycznej"? Moim zdaniem program UPR to zebrane do kupy pomysły rodem z tekstów świetnych skądinąd felietonistów (jak J. Korwin Mike czy St. Michalkiewicz). Jednak felietony rządzą się swoimi prawami. Felietonista szuka paradoksów i innych konstrukcji stanowiących intelektualną rozrywkę. Ale przecież nikt nie będzie tego brał na poważnie (choć tu się mogę mylić ;-).

Ot choćby taki przykład. Znalazłem w jednym z felietonów trafne spostrzeżenie, że bogate są te społeczeństwa które dużo importują (bo inni pracują na nich), a nie te które dużo eksportują. Prawda że fajne? Ale czy aby na pewno powinniśmy w związku z tym przestać się przejmować deficytem w handlu zagranicznym?

Niestety – poza wyborami z felietonów prawica nie ma wiele do zaoferowania. Podejrzewam, że sytuacja ta jest wynikiem braku intelektualnej odwagi. Pozostaje więc jedynie PiS i czekanie na kolejne klęski….

 

Program na teraz

 

Miałem zamiar na koniec napisać co należałoby moim zdaniem zrobić w tej sytuacji. Ale to jest tak nagląca potrzeba chwili, że nie ma sensu snuć planów. Trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Uważam że wszyscy ludzie dobrej woli powinni podjąć wysiłek w celu wypracowania konkretnych propozycji, atrakcyjnych dla ogółu społeczeństwa. Ta praca powinna mieć charakter otwarty. Partie polityczne mogą się chwalić szufladami pełnymi ustaw. Nam jest potrzebne co innego: pokazanie czytelnej alternatywy jako otwartej propozycji dla polityków.


Tekst był publikowany na blogu http://www.fronda.pl/jurekw/blog/

Czytany 3660 razy Ostatnio zmieniany środa, 12 maj 2010 16:28
Jerzy Wawro

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.